wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 56.

                                             - Z perspektywy Julii-
Wstałam i podeszłam do komody. Podniosłam słuchawkę, ale nikt się nie odzywał. Wzruszyłam ramionami i poszłam z powrotem. Niestety, chłopcy musieli już iść.
- Przepraszamy, ale my musimy już iść. - powiedział Liam wstając.
- Już ? - spytałam zawiedziona.
- Jutro mamy koncert i wiesz, trzeba się wyspać. - odpowiedział mi Louis.
- Jasne, rozumiem. - zasmuciłam się.
Wtedy podszedł do mnie Zayn i pocałował mnie w głowę.
- Widzimy się jutro ? - spytałam odwracając się do niego.
- Wiadomo. Może wpadniecie na koncert ? - zaproponował nam.
Popatrzyłam na Olivię, a ta kiwnęła głową.
- Niech będzie. - odpowiedziałam.
Odprowadziłam Olivię i chłopaków pod bramkę, a potem poszłam posprzątać po kolacji. Kiedy składałam talerze do zmywarki spojrzałam na mamę, a ona to zauważyła.
- Co mi się tak przyglądasz ? - spytała.
- Nic. Po prostu stęskniłam się za Tobą. - odpowiedziałam i ją przytuliłam.
- Dobrze, a teraz zmykaj pod prysznic bo już późno. - uśmiechnęła się.
- Mamo, nie jestem już dzieckiem ! - krzyknęłam biegnąc już po schodach na górę.
- Jesteś. Dla mnie zawsze będziesz małą Julcią. - usłyszałam.
Uśmiechnęłam się. Na początku nie mogłam znaleźć piżamy, bo miałam te nowe meble i w ogóle. Mimo wszystko pokój na prawdę mi się podobał. Kiedy po nawet krótkich poszukiwaniach wreszcie udało mi się ją znaleźć, poszłam w końcu pod ten prysznic. Puściłam wodę tak, aby spływała prosto na moją twarz, a ja wcierałam w ciało żel pod prysznic o zapachu jagód. Kiedy już skończyłam, wyszłam z kabiny prysznicowej i wytarłam się ręcznikiem.  Założyłam piżamę i poszłam do siebie.  Jeszcze przed pójściem spać sprawdziłam fb, tt i tak dalej. Miałam dużo wiadomości, ale to w końcu norma, kiedy jest się dziewczyną jednego z 1D.  Wreszcie położyłam się i zasnęłam.

                                                        - Na drugi dzień-
- Kochanie wstawaj.. - usłyszałam nad swoim uchem.
- Mamo, jeszcze nie. - zamruczałam.
- Nie wiedziałem, że zaawansowałem na mamę.
Kiedy to usłyszałam, przebudziłam się, a nad swoją twarzą ujrzałam uśmiechniętego Zayna. Wstałam i podparłam się na łokciach.
- Co ty tu robisz ? - spytałam zdziwiona jego widokiem.
- Fajnie mnie witasz. - oburzył się.
Zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Teraz lepiej. Ubieraj się, na dole czeka śniadanie.
- Po co ? - zdziwiłam się.
- Koncert dzisiaj, pamiętasz ?
Palnęłam się w głowę, a chłopak ponownie się zaśmiał. Wstałam niechętnie i udałam się do łazienki, gdzie wykonałam poranną toaletę. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie, gdzie czekało na mnie już całe 1D wraz z Olivia.
- Nie mogliście mnie obudzić wcześniej ? - spytałam siadając przy stole.
- Nie, bo według Zayna, musiałaś się wyspać. - odpowiedziała Olivia.
- Córuś, ja zaraz idę do pracy. - powiedziała moja mama nakładając mi naleśniki.
Kiedy zaczęłam jeść, poczułam na sobie wzrok wszystkich. Czułam się skrępowana, więc zapytałam:
- Może się poczęstujecie ?
Na odpowiedź nie musiałam czekać, bo każdy rzucił się na talerz z jedzeniem. Po chwili nie było na  nim nic.
- Fajnie.. - powiedziałam.
Wszyscy się do mnie uśmiechnęli i zaczęli jeść razem ze mną. Kiedy już skończyliśmy posiłek, poszłam jeszcze na górę spakować telefon i inne rzeczy do torebki. Całkiem gotowa zbiegłam z powrotem na dół.
- Nie ogarniam, po co dziewczynom tyle pierdół. - powiedział Louis.
- Po to żebyś się pytał. - odpowiedziałam i wyszłam z domu.
Za mną udali się wszyscy i razem wsiedliśmy do wielkiego vana chłopców.
- Po co jedziemy tak wcześnie ? - spytałam.
- Musimy się rozśpiewać. - Harry.
- Odpowiednio ubrać - Zayn.
- Droga na halę też nam zajmie trochę czasu. - Liam.
- Makijaż. - Niall
Kiedy blondyn to powiedział, każdy się na niego dziwnie popatrzył.
- Makijaż ? - spytałam zdziwiona.
- Nieważne. - usłyszałam.
Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu, ponieważ  ja słuchałam muzyki, chłopaki robili coś na telefonach, a Olivia spała. Wreszcie, po około godzinnej podróży samochód zatrzymał się przed wielką halą, przed którą już było pełno fanów.
- Wchodzicie tyłem ? - spytał szofer chłopaków.
- Tak. - odpowiedzieli.
Spojrzałam na nich i powiedziałam ;
- Dlaczego ? Te dziewczyny stoją tutaj od rana chcąc chociaż was zobaczyć.
- Kochanie, nie możemy teraz do nich iść. Po koncercie się z nimi spotkamy.
- Tak ? Wyobraź sobie, że nie każdego stać nawet na najtańszy bilet, a co dopiero na strefę VIP.
- Zayn, ona ma rację. - powiedział Liam.
Chłopak przetarł oczy i kazał kierowcy się zatrzymać. Przy samochodzie pojawili się już ochroniarze, więc chłopaki mogli spokojnie wyjść. Rozległ się mega pisk. Ja i Olivia zostałyśmy w samochodzie.
- Wiesz co ? - spytała mnie.
- Co ?
- Jestem z Ciebie dumna. - powiedziała.
Uśmiechnęłam się.
- Wiesz.. Czasami sobie myślę, że spotkało nas na prawdę dużo dobrego. Mamy cudownych chłopaków, a nasze życie nareszcie się unormowało.
- Masz rację. - odpowiedziałam.
Zauważyłam, że drzwi samochodu się otwierają, a za nimi zobaczyłam chłopaków.
- Wychodźcie. - powiedział Harry.
 - Co ? Nie ! - powiedziała Olivia.
- Oj no dajcie spokój. Wysiadać. - powiedział Liam.
Zrobiłyśmy tak jak kazali. Wyszłyśmy z samochodu i razem z chłopakami stałyśmy otoczone ochroniarzami. W pewnym momencie podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Przepraszam.. - powiedziała cicho.
Nie miała więcej niż 9 lat, a na koszulce miała napisane - 1♥1D + O and J. To + O and J miała dopisane markerem. Zaśmiałyśmy się z Olivią, a w głębi duszy poczułam ciepło na sercu.
- Bardzo was lubię i czy.. Czy podpiszecie mi sie tu ? - wskazała plakat, na którym już widniały podpisy chłopców.
- Nigdy nie dawałyśmy autografów.. - powiedziałam do Olivii.
Mimo to,  nabazgrałam swoje imię  i oddałam plakat Olivii, aby zrobiła to samo.
_____________________________________________________________
podoba się ?

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 55.

Kiedy skończyliśmy naszą zabawę, trochę zgłodniałam. Zmęczona rozłożyłam się na trawie, patrząc na prawie widoczne już gwiazdy.  Po chwili poczułam, że ktoś się do mnie przytula.
- O czym myślisz ? - usłyszałam głos Zayna.
- W sumie, to o niczym. Chodźmy, zgłodniałam. - wstałam łapiąc chłopaka za rękę.
- Nawet minuty pozwoliłaś koło siebie poleżeć. - z moją 'pomocą' wstał i razem udali się do środka.
Kiedy przekroczyliśmy próg tarasowych drzwi poczułam, że moja mama coś gotuje. Co jak co, ale ona w kuchni była mistrzynią. Postanowiłam do niej iść, bo mogła potrzebować pomocy.
- Chodź. - pociągnęłam Zayna w stronę kuchni.
-  Gdzie ? - spytał zdziwiony.
- No, do kuchni. Podobno dobrze gotujesz, a moja mama może potrzebować pomocy. - odpowiedziałam.
Chłopak trochę zdezorientowany zrobił to, o co go poprosiłam. Kiedy przekroczyliśmy próg kuchni, zobaczyłam moją mamę, która się do nas uśmiechnęła.
- Mamo, bo Zayn chciał ci pomóc. - popchnęłam chłopaka w stronę mojej mamy.
- Co ? Ja  ? - chłopak popatrzył na mnie.
 - Noo tak. - odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia udając się do pokoju, gdzie siedziała reszta. Rozmawiali chyba o jutrzejszym koncercie. Tak właśnie, trasa chłopaków ruszyła, ale na razie nie wyjeżdżają gdzieś dalej. Koncertują tutaj na miejscu, z czego się na prawdę cieszę.  Nagle przypomniałam sobie o tym, co kiedyś mówił mi Lou.
- Louis, mogę cię prosić na chwilę ? - spytałam chłopaka.
- Tak, jasne. - wstał i udał się za mną do ogrodu.
- Chciałam cię o coś zapytać. - uśmiechnęłam się.
- Wal śmiało.
- Co z Maddie ?
Zaśmiał się i odwrócił twarz, chcąc ukryć rumieniec.
-   Jestem z nią. - wreszcie odpowiedział.
- Dlaczego nikt mi nic nie powiedział ? To świetnie, na prawdę się cieszę. - przytuliłam go.
- Jakoś nie było na to czasu. Dopiero od dwóch dni jesteś z nami, więc na razie chcemy się wszyscy tobą nacieszyć. - powiedział.
- Rozumiem. Dobra, chodźmy. Mama z Zaynem pewnie coś już ugotowali, a ja jestem mega głodna.
Ruszyliśmy z powrotem do domu.

                                                         -Z perspektywy Zayna-
Kiedyś za to wszystko się na niej odegram. Właśnie kroiłem marchewkę i szło mi nawet dobrze. No tak, mam się czym cieszyć, bo tylko ja umiem kroić marchewkę.
- Widać w tobie rękę kucharza. - stwierdziła pani Graves.
- Dziękuję, ale ja tylko kroję marchewkę. - odpowiedziałem.
- Może i tak, ale ja nawet po takim czymś poznaję w tobie prawdziwego kucharza. - zaśmiała się.
- Jest pani także kucharką ? - spytałem.
- Nie, nie. Gotowanie to moja pasja. Lubię to robić. - spojrzała na mnie i posłała mi ciepły uśmiech.
- Rozumiem. - odpowiedziałem i skończyłem kroić tę marchew.
- Cieszę się, że Julia ma kogoś takiego jak ty. Obiecaj mi jedno..
Kiwnąłem głową i słuchałem kobiety.
- Obiecaj mi, że już nigdy jej nie skrzywdzisz. Wiesz jak ona to przeżywała.. Nie umiałam sobie z nią poradzić. - mówiła patrząc prosto na ścianę.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć.
- Ja wiem, że ja zrobiłem źle i w ogóle. Ale.. - chciałem jeszcze coś powiedzieć, ale kobieta mi przerwała.
- Nie mów nic, tylko mi to obiecaj. - powiedziała.
- Obiecuję.
Odpowiedziałem, a kobieta jakby nigdy nic wróciła do robienia kolacji. Wreszcie, kiedy wszystko było gotowe, zostałem poproszony abym nakrył do stołu.  W fartuchu wziąłem talerze i wszedłem z kuchni.
- Nie no stary, do twarzy ci w fartuchu. - zaśmiał się Harry.
- Spadaj. Przeliterować ? - powiedziałem.
- W fartuchu czy bez i tak jest moim mistrzem. - Julka wstała i pocałowała mnie w policzek.
- O litości. - powiedziała Olivia.
- Ty nie jesteś lepsza ! - zaśmiała się Julia i skarciła dziewczynę.
Olivia wystawiła jej język i przytuliła się do Nialla. Wreszcie kiedy już na prawdę wszystko było gotowe, zasiedliśmy przy stole i zaczęliśmy wcinać posiłek przygotowany przez Zayna i moją mamę.
- Olivia, gdzie twoja mama ? - dopiero zauważyłam, że jej nie ma.
- Musiała wyjść. - odpowiedziała dziewczyna.
- Zayn ? - wtrącił się  jej w zdanie Harry.
- Czego chcesz ? - odpowiedział jej.
- Bo te kawałki marchewki są nie równe. - odpowiedział, po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
Nagle usłyszałem telefon.
______________________________________________________________________________
Hm.. Podoba się ? Ej... a zresztą nieważne :) x

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 54.

Przenieśliśmy się wszyscy do salonu, bo tam było nam po prostu najwygodniej. Siedziałam właśnie na wielkiej, skórzanej kanapie obok Zayna i Oliwi.  Przyszła do nas także mama Olivii, bo została zaproszona przez moją mamę. Trochę znudzona wstałam i poszłam do swojego 'nowego' pokoju. Chciałam obejrzeć go dokładnie, bo wcześniej byłam w takim szoku, że nie zdołałam tego zrobić. Weszłam do pomieszczenia i zaczęłam wszystko starannie oglądać.
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, który opierał się o futrynę drzwi.
- Więc ty też maczałeś w tym palce ? - spytałam krzyżując ręce.
- Oczywiście. To wszystko mój pomysł, nie widać ? - podszedł do mnie i objął mnie w pasie.
- Niezłe masz zdolności. - zaśmiałam się.
- Ciesze się, że wreszcie wróciłaś. - powiedział uśmiechając się do mnie.
- Tak, jestem wśród 'żywych' - odpowiedziałam.
- Idziemy na spacer z Olivią i Niallem ? - zaproponował mój chłopak.
- Jasne. - złapałam go za rękę i wyszłam z pokoju.
Mówiąc wszystkim, że wychodzimy - opuściliśmy mój dom.
- Gdzie idziemy ? - spytałam łapiąc Olivię pod rękę.
- Mi to obojętne, ale jedno jest pewne - nie idziemy jakąś polną, nieznaną nam drogą. - powiedziała krzywiąc się.
- Nie mówmy o tym. Zostawmy to co było, a cieszmy się tym co będzie. - powiedział Niall.
Spojrzeliśmy na niego zdziwieni, bo przecież takie słowa były nie podobne do blondyna.
- No co się patrzycie ? - spytał zdziwiony.
- Nic, nic. Stary, nie poznaję Cię. - zaśmiał się Zayn.
Chłopcy chcieli nam pokazać swój nowy dom. Cieszyłam się, że mieszkają na tej samej ulicy co ja i Olivia, bo to na prawdę wszystko nam ułatwiało. Nie dzieliły nas tysiące kilometrów - jak kiedyś. Odwróciłam głowę spoglądając na jakiś dom. Widać, że rodzina dopiero się wprowadzała. Mama, tata i paromiesięczne dziecko. Wyobraziłam sobie mnie, Zayna i nasze dziecko.
- O czym myślisz ? - zwrócił się do mnie chłopak.
- Nie, o niczym. - próbowałam się wymigać.
- Ej, widzę. - zatrzymał się i podniósł moją brodę.
- Wyobraziłam sobie nas, jako rodzinę i wiesz co ?
- Co ?
- Byłabym najszczęśliwszą matką i żoną na całym świecie. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.
- Słodziaki, idziecie ? - spytała Olivia.
Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy. Wreszcie chłopcy wskazali nam wielki, nowoczesny dom.
- Że to niby wasz ? - spytała zdziwiona Olivia.
- Nie, to sąsiada. - zaśmiał się Zayn i prowadzili nas dalej.
- Nasz jest ładniejszy. - pochwalił się Niall.
- To możliwe ? - zaśmiałam się.
- Kochanie, nie widziałaś jak zajebiście ci urządziłem pokój ? - wypiął się dumnie Zayn.
- Że co proszę ? Ty ? No chyba kpisz ! - zbuntowała się dziewczyna.
- Dobra, koniec. Nie ważne kto ważne, że jest śliczny. -  uspokoiłam wszystkich.
Wreszcie zatrzymaliśmy się, przed JESZCZE  większym i JESZCZE  piękniejszym domem, a raczej willą.
- Wow - wydusiłam  z siebie.
- To teraz serio wasz ? - spytała Olivia w szoku.
- No jasne. Wchodźcie. - Niall otwierał bramkę.
Weszliśmy do środka budynku, a ja byłam w totalnym szoku. Wszystko było czyste i zadbane jak na mieszkających chłopaków. Wystrój domku był nowoczesny, ale nie za bardzo. Bardzo mi się podobał.
- I jak  ? Może być ? - spytali nas chłopcy.
- No jasne. Śliczny. - odpowiedziałam.
- Chcecie coś do picia ? - zaproponował Niall.
- Ja wodę ! - krzyknęłam siadając w salonie na kanapie.
- A ja sok ! - zrobiła to samo Olivia.
Po kilku minutach chłopaki przynieśli nasze 'zamówienie' i rozsiedliśmy się wygodnie. W pewnej chwili do głowy przyszła mi jedna myśl.
- Wiecie co jest  16 października ? - wyparowałam.
- Nie. - Niall
- Nie mam pojęcia. - Zayn.
- No nie wierzę, że ty  też nie wiesz.. - powiedziałam zawiedziona spoglądając na Olivię.
 - Dzień bez komórki ? - skrzywiła się.
- Nie.. Ja po prostu wychodzę. - powiedziałam i tak też zrobiłam.
Nie wierzyłam, że mogli zapomnieć. Przecież to są najważniejsze urodziny w życiu ! Postanowiłam wrócić do domu, bo przyznam.. Zrobiło mi się przykro.


                                         - Z perspektywy Olivii-
Julka wyszła myśląc, że na prawdę zapomnieliśmy  o jej urodzinach. Tak na prawdę mieliśmy w planie urządzić wielką imprezę, ale u chłopaków. Stwierdziliśmy, że tam będzie najwygodniej, bo dom jest duży i przestronny.
- Ej, ona serio myśli, że zapomnieliśmy. - skrzywiłam się.
- Chyba o to nam chodziło, nie ? - odpowiedział Zayn.
- No tak, ale ja jestem jej przyjaciółką i to tak dziwnie trochę, nie uważasz ?
- Jejku, Olivia ogarnij dupę. Zrobimy jej wielką imprezę i będzie ok. Ta niespodzianka nam wyszła, to urodziny też. - uśmiechnął się Zayn.
- Dobra. A rozmawialiście chociaż z jej mamą ?
- Y.. No.. Ten. Kochanie, za kogo ty nas masz ? Oczywiście.. - zaczął kręcić Niall.
- Nie rozmawialiście, prawda ? - od razu się skapnęłam.
- JESZCZE nie.. - podkreślił Zayn.
- Dobra chodźmy, bo jeszcze bardziej się obrazi i będzie dopiero. - wstałam i pociągnęłam chłopaków za rękę.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Julii. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać, bo pewnie teraz jest jej przykro, że przyjaciele 'zapomnieli' o jej urodzinach. Zdecydowałam, że nie mogę dać po sobie poznać, że coś się szykuje.  Kiedy wreszcie dotarliśmy do celu, przez bramkę zobaczyłam jak dziewczyna siedzi na wielkiej, drewnianej huśtawce.
- Cicho ! Chcecie zobaczyć jak ona śpiewa ? - spytałam się chłopaków ciągnąc ich za ścianę tak, aby dziewczyna nas nie zobaczyła.
- To ona śpiewa ? - spytał zdziwiony blondyn.
- I to jak. Dawno jej mówiłam, żeby poszła gdzieś z tym głosem, ale ona nie chciała mnie słuchać. - odpowiedziałam szeptem.
Skradaliśmy się tyłami domu, aby móc bardziej ją słyszeć.  Wreszcie znajdowaliśmy się na tyle blisko, żeby dokładnie słyszeć jej czystą barwię głosu. Śpiewała właśnie 'Little Things' chłopaków.
- Wow, nie wiedziałem, że moja dziewczyna tak dobrze śpiewa. - powiedział Zayn podpierając ręce na kolanach.
- Ma dziewczyna talent. - powiedział Niall.
Słuchaliśmy jeszcze chwilę, po czym oczywiście musiało się coś stać, bo jakże to by było. Otóż Zayn popchnął Nialla, gdy ten się wychylał i bam ! Chłopak wywrócił się na  trawnik.
- Debile. - powiedziałam i wyszłam już zza ściany.
- Co wy tu robicie ? - powiedziała zdezorientowana dziewczyna.
- My ? My przechodziliśmy.. - zaczęłam nas tłumaczyć.
- Niall chciał skosić trawnik, wiesz.. Marzenie bycia ogrodnikiem. - powiedział Zayn.
- Tak ? A czym miałby kosić, zębami ? - powiedziała wściekła dziewczyna.
- Julka, nie gniewaj się. Widzisz ? Chłopaki też mówią, że masz śliczny głos i w ogóle.. - powiedziałam.
- Miarka się przebrała.. - Julka wstała huśtawki i złapała za  'polny kran z wodą'. Przekręciła kurek i złapała za zielny wąż z którego już lała się woda.
- Kochanie, co ty chcesz.. - nie dokończył Zayn, bo wielki strumień wody lunął mu na twarz.
- Macie ! Wy podstępne gady !- dziewczyna śmiała się i nas goniła. Każdy był już mokry. Z domu wyszli jeszcze chłopcy krzycząc ;
- Ekstra ! Bitwa na wodę ! - dołączając do zabawy.
- Jak dzieci.. - powiedziała mama, która nas obserwowała.
Wiedziałam,że teraz będzie dobrze.
__________________________________________________________________
Wczoraj nie dodałam, bo Internetu nie miałam ;c. Podoba się ? I lof ju ! xx

piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 53.

- Pani Julio, musimy porozmawiać. - wparował do sali lekarz.
- Dobrze, słucham. - odpowiedziałam zdecydowana. 
- Porozmawiać, ale w cztery oczy. - powiedział patrząc wymownie na moją mamę. 
Moja mama przytaknęła, a ja zostałam sama z doktorem. Przyznam, bałam się co on chce mi powiedzieć. Czułam, że to nie jest nic dobrego. 
- Słuchaj.. - usiadł na brzegu mojego łóżka - Wiem, że kiedyś miałaś problemy z narkotykami. Wiem też, że teraz zażywasz środki nasenne. Dziecko, czy ty wiesz jakie mogą być tego konsekwencję ? 
Zamurowało mnie. Skąd on o tym się dowiedział ? Nikt, ale to nikt o tym nie wiedział. Tylko ja i chciałam, żeby tak zostało. 
- Ja wiem, że nie powinnam. Po prostu,  ja nie mogłam dłużej. Wtedy, jeszcze przed tym co się stało, moje życie było jedną wielką pomyłką. W jeden dzień poczułam, że moje życie nie miało sensu. 
- Rozumiem, ile tabletek brałaś dziennie ? - spytał. 
- Nie wiem.. Często. - powiedziałam i spuściłam oczy. 
- I co ja mam teraz z tobą zrobić ? W procedurach szpitalnych jest napisane, że.. - zaczął lekarz, ale mu przerwałam. 
- Błagam pana. Niech pan nie mówi nic mojej mamie. Jak już mówiłam,  wybaczyłam mojemu chłopakowi i jest wszystko w porządku. Brałam tylko te cholerne środki, ponieważ nie dawałam rady bez niego. Biłam się z myślami, wybaczyć-czy nie ? A teraz jest wszystko w dobrze. - powiedziałam zdenerwowana.
- Nie wiem, czy mogę ci wierzyć. - powiedział patrząc na mnie. 
- Proszę, niech pan mi zaufa. - prosiłam. 
- Dobrze. Wiesz, że nie powinienem tego robić ? Ale niech ci będzie. - odpowiedział mężczyzna. 
- Dziękuję panu. - zwróciłam się do niego. 
- A teraz pakuj się. - powiedział wstając. 
- Jak to ? Miałam wyjść później. - powiedziałam zdezorientowana. 
- Ale wychodzisz dzisiaj. 
Uśmiechnął się i wyszedł z sali. W tym czasie, wparowała do mnie wystraszona mama.
 - Coś nie tak ? Co on chciał ? - zaczęła mnie wypytywać. 
- Nic poważnego. Przestrzegał mnie, że mam na siebie uważać i tak dalej. - skłamałam bo wiedziałam, że jeśli dowie się prawdy, to potem nie da mi spokoju, a ja chciałam przecież zamieszkać  z Zaynem. Tak właśnie.. chciałam z nim zamieszkać. Mam już prawie 18 lat i chcę decydować o swoim życiu sama. Zupełnie sama. 
- Kłamiesz. - powiedziała mrużąc oczy. 
- Nie, nie. Mówię prawdę, dlaczego mi nie wierzysz ? - spytałam. 
- Niech ci będzie, ale ja i tak wiem swoje. 
Pokręciłam głową, po czym wstałam i zaczęłam się pakować. 
- Co ty robisz ? - spytała zdziwiona tym co robię. 
- Pakuje się. Dzisiaj wychodzę. - powiedziałam i się uśmiechnęłam. 
- Co ? Nie ! - powiedziała mama zrywając się z łóżka. 
- Słucham ? O co ci chodzi ? - spytałam zaprzestając pakowaniu. 
- Pakuj się skarbie, pakuj. Przyjedziesz taksówką, dobrze ? Ja muszę jechać. - powiedziała panikując. 
- Gdzie ? Teraz ? Jak wychodzę ? - spytałam z wyrzutem. 
Nie usłyszałam jednak odpowiedzi, bo mojej mamy już nie było. Przyznam, byłam trochę zdenerwowana. Co ona robi ? Przecież wychodzę, praktycznie po miesiącu nieobecności, a ona tak po prostu musi gdzieś jechać. Kiedy już się spakowałam, udałam się do pokoju lekarskiego, aby podpisać wypis. Kiedy już to zrobiłam, wyszłam ze szpitala,  czekała już na mnie taksówka. Fajnie- pomyślałam.  Wsiadłam do samochodu, i podałam adres facetowi.  Zrobiło mi się przykro, Olivia miała mnie gdzieś, Zayn pojechał na próbę, mama nagle gdzieś pojechała. Wszyscy jakby o mnie zapomnieli. Wreszcie dojechałam do domu. Wysiadłam z samochodu i udałam się do domu. Otworzyłam drzwi. Wszystko na pierwszy rzut oka wyglądało tak samo. Wszystko było tak samo czyste i zadbane. Powoli wchodziłam schodami na górę, chcąc wejść do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i nagle usłyszałam : 
Witaj w domu Julia ! 
Zobaczyłam Olivię, mamę i chłopców z napisami WITAJ W DOMU.
- O matko.. - powiedziałam szczęśliwa. 
Coś jeszcze się zmieniło. Wystrój mojego pokoju się zmienił. 
- Podoba ci się ? - podeszła do mnie mama. 
- Jasne. Myślałam, że mieliście mnie gdzieś. - zwróciłam się do wszystkich. 
- Ciebie ? Nigdy. - Zayn złapał mnie, przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
- Stary, ona nie jest tylko twoja. - podeszli do mnie chłopcy, a ja każdego z nich przytuliłam.
Czułam, że wszystko wraca do normy.
____________________________________________________________________________
Mało komentarzy ostatnio.. Może więcej ? xx

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 52.

Razem z ekipą czekaliśmy, aby móc wejść do dziewczyny. Mama Julii siedziała, ale już nie płakała. Byłem szczęśliwy jak nigdy dotąd. No bo.. Wyobraźcie sobie osobę, którą na prawdę kochacie, a z jednego dnia na drugi może jej już nie być. Straszne, prawda ? Wreszcie, z sali wyszedł lekarz.
- Możemy tam wejść ? - mama Julki wstała.
- Tak, proszę. Ale wszyscy ? - spojrzał na nas.
- Panie doktorze, to są najbliżsi przyjaciele i chłopak Julii. - broniła nas jej mama.
- Prosimy.. - każdy z nas zrobił minę "szczeniaczka" i się udało.
 Weszliśmy do sali, a ja zupełnie nie wiedziałem co powiedzieć. Nie byłem na to przygotowany kompletnie.
- Wreszcie się obudziłaś, królewno. - powiedziałem.
- Tak. - uśmiechnęła się.
Opowiedziałem Julce, co się u nas działo, jak się przeprowadziliśmy, na co dziewczyna się ucieszyła. Potem, musiałem z nią porozmawiać. Sam na sam - w żywe oczy.
- Przepraszam, ale.. Muszę z Zaynem porozmawiać. - powiedziała Julka.
Wszyscy kiwnęli głowami i wyszli. Tak zostaliśmy sami.
- Poważnie chcesz o tym rozmawiać ? Teraz ? - spytałem.
- Tak teraz. Zayn ja wszystko słyszałam. - powiedziałam przerabiając palcami.
- Co ?
- Tak. Wiem, że przychodziłeś do mnie codziennie, jak mówiłeś jak bardzo mnie kochasz i jestem dla ciebie najważniejsza. Wybaczam ci, bo wiem, że ci na mnie zależy. Ale jak jeszcze raz zrobisz mi takie świństwo.. - nie dokończyła, bo ją pocałowałem.

                                                      -   Z perspektywy Julii-
Chcecie wiedzieć jak się czułam ? Mianowicie, jakbym ucięła sobie krótką drzemkę. To wszystko. Wybaczyłam mu, bo na prawdę udowodnił mi, że mnie kocha.
- Kocham Cię. - powiedział jeszcze raz i mnie pocałował.
- Dobra, widać, że się pogodziliście, więc koniec tych czułości. - wparowała reszta.
Razem z Zaynem się zaśmialiśmy.
- Kochanie, kiedy wyjdziesz ? - spytała mnie mama.
- Jutro. - odpowiedziałam pełna szczęścia.
- To dobrze, bo mam dla ciebie niespodziankę. - powiedziała i puściła mi oczko.
- Okey, mam się bać ?
- Nie. - odpowiedział za moją mamę Zayn.
Fajnie, czyli on maczał w tym palce.
- Zayn, bo mamy próbę chyba.. no, że ty.. Bo skoro Julia się obudziła, to.. - powiedział Harry.
- Widzisz, że.. - zacząłem.
- Kochanie jedź. Poradzę sobie, a fani też są ważni. Szczególnie po tej przerwie. - powiedziałam łapiąc go za rękę.
- Jesteś pewna ? - dopytywał się.
- Na pewno. Leć ! - pocałowałam go.
Uśmiechnął się do mnie i już z chłopakami go nie było.
Zauważyłam, że moja mama ciągle mi się przygląda, a mnie to trochę krępowało.
- Co ? - spytałam uśmiechając się.
- Nic, nic. Stęskniłam się za tobą po prostu. - powiedziała głaszcząc mnie po ręce.
- Ja za tobą też. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam się obudzić, ale.. nie mogłam. - mówiłam, a łzy zaczęły napływać do moich oczu.
- Nie płacz. Nie masz o co, bo wszystko było w porządku.  Córcia.. - powiedziała mama.
- Ja wiem mamo, ale to było straszne. Uczucie, jak ktoś do ciebie mówi, a ty.. A ty nie możesz mu odpowiedzieć, bo usta jakby nie chcą ci się otworzyć. Czujesz, że jak nie odpowiesz, to .. - mówiłam dalej, ale byłam tak poddenerwowana, że nie mogłam złożyć nawet zdania.
- Teraz już będzie dobrze.
Wierzyłam mamie, bo przecież zawsze miała rację. Obudziłam się i to jest teraz najważniejsze.
- Jesteś pewna, że dobrze zrobiłaś ? - spytała mnie po chwili.
- Ale o co Ci chodzi ?
- Może to za wcześnie..
- Nie, kocham go i wiem, że on mnie też. Nie wracajmy do tego proszę.. - wiedziałam, że chodzi jej o Zayna.
- Jesteś już prawie dorosła, więc dobrze. - powiedziała i się uśmiechnęła.
 - Właśnie ! Mamo, a ty wiesz kiedy mam urodziny ? - spytałam trzepocząc zabawnie rzęsami.
- Tak wiem.
Popatrzyłam na nią, a ona powiedziała :
- Nie. Tylko nie impreza.. - powiedziała i się skrzywiła.
- Mamo, osiemnastkę ma się raz w życiu. - pocałowałam ją w policzek.
- No dobrze. Coś się wymyśli. - przewróciła oczyma.
- Pani Julio, musimy porozmawiać. - wparował do sali lekarz.
_________________________________________________________________________
Wiem, że krótki ;/ Jakoś tak wyszło xo

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 51.

                                                  - Miesiąc później, z perspektywy Zayna-

Z dnia na dzień traciłem nadzieję, że ona się obudzi. Sam w to nie wierzyłem, ale tak właśnie było. Znaleźliśmy z chłopakami dom w tej samej dzielnicy, gdzie dom Julii. Zawsze rano, szedłem do dziewczyny ze świeżymi kwiatami, poprawiałem jej pościel i tego typu rzeczy. Siedziałem u niej godzinami, aż pielęgniarka nie wyrzuciła mnie z sali. Owszem, także pracowałem, ale ta praca nie dawała mi już tyle szczęścia co kiedyś. Zmieniłem się i można powiedzieć, że trochę wydoroślałem.
- Idziesz ? - spytał mnie Harry, kiedy siedziałem wraz z chłopakami w sali.
- Co ? A tak już.. - odpowiedziałem, ale dalej nie ruszyłem się z miejsca.
- Stary, zaraz się spóźnimy na ten cały wywiad. - powiedział Liam łapiąc mnie za ramię.
- Już idę. Wiecie, ja.. Nie jestem pewien, czy chcę o tym wszystkim mówić. - powiedziałem zmieszany.
- Nie musisz mówić wszystkiego. Powiedz tylko to, co chcesz. - pocieszył mnie Niall.
Kiwnąłem lekko głową i wyszedłem z sali. Ruszyłem w stronę naszego samochodu, po drodze dając parę autografów. Tak, mimo wszystko dalej kochałem i będę kochał naszych fanów. Gdyby nie oni, nie mielibyśmy dla kogo śpiewać. Praktycznie to im wszystko zawdzięczamy.
- Jak się czuje Julka ? Dalej jest w śpiączce ? - spytała jakaś dziewczyna.
Odwróciłem się w jej stronę. Była niska, a kiedy zobaczyła, że zwróciłem na nią uwagę, popłakała się.
- Nie płacz. Tak, jest dalej w śpiączce ale wierzę, że będzie dobrze. A ty mi w tym pomożesz, ok ? - spytałem.
Dziewczyna kiwnęła głową. Podpisałem jej plakat i zrobiłem sobie z nią zdjęcie. Wreszcie Liam oznajmił :
- Dzięki wszystkim, ale musimy już jechać. Kochamy was !
Wtedy my wsiedliśmy do samochodu, a tłum się rozszedł.
- Wszystko ok ? - spytał Louis  patrząc na mnie.
- Tak, wszystko w porządku. Miło, że pytają o Julię..- powiedziałem uśmiechając się do niego.
Resztę drogi mięliśmy w milczeniu, bo tak na prawdę każdy bał się co powiedzieć na tym wywiadzie, jak odpowiedzieć na pytania związane z Julią. Nigdy, ale to nigdy nie przygotowywaliśmy się do wywiadów, bo zawsze szliśmy na żywca. Teraz jednak było inaczej.
- A co jeśli spytają.. - zaczał Niall, ale mu przerwałem.
- Nie wiem. - udzieliłem odpowiedzi na jego nie dokończone pytanie.
- Nawet nie wiesz o co chciałem zapytać, a już mi przerywasz. - powiedział zbulwersowany blondyn.
- Daj spokój Niall. - powiedział do niego Liam.
- Kiedy jedziecie z Olivią na te no.. Jak to tam się nazywa ? - spytałem strzelając palcami.
- Costa Brava ? Nie wiem, muszę coś zrobić, bo od czasu kiedy Julia.. No wiesz. Olivia się zmieniła i jest na skaju załamania. Sam rozumiesz.. Chcę żeby odpoczęła. - powiedział.
- Tak, rozumiem. - odpowiedziałem mu.
Nie winię Olivii, bo wiem, że to nie jej wina. Dojechaliśmy do studia, a ja poczułem, że nogi mi się uginają, jakbym miał zaraz mdleć.
- Musimy iść. - powiedział do mnie Liam.
Wie wierzyłem, po raz pierwszy  w ciągu mojej kariery, bałem się wywiadu.
- Zayn, słyszysz ? Zaraz się spóźnimy. - ciągnął dalej chłopak.
Nie odpowiedziałem mu, ale ruszyłem przed siebie. W myślach przewidywałem jakie mogą pojawić się pytania, a ja jakiej odpowiedzi mogę udzielić. Weszliśmy do środka. Podeszła do nas jakaś kobieta z teczką, w której najprawdopodobniej były pytania. Już nie żyję.. - pomyślałem udając się z chłopakami do pomieszczenia, gdzie ma się odbywać wywiad.
- Możemy zaczynać ? - spytała kobieta.
- Tak, jasne. - odpowiedzieliśmy.
- Kim dla siebie jesteście, jako 1D  ?
- Przyjaciółmi, ale bardziej traktujemy się jak bracia. Zawsze sobie pomagamy i możemy na siebie liczyć. Po prostu. - odpowiedział Harry, a my mu przytaknęliśmy.
- Kiedy ruszy z powrotem trasa koncertowa ? - drugie pytanie.
Chłopaki spojrzeli na mnie wymownie, nie wiedząc co odpowiedzieć. Musiałem wsiąść sprawy w swoje ręce.
- Najpewniej planujemy ją, jak wszystkie nasze prywatne sprawy się rozwiążą i wszystko będzie ok. Wierzymy, że nasi fani nas zrozumieją. - odpowiedziałem.
Liam się do mnie uśmiechnął, a ja próbowałem odwzajemnić uśmiech.
- Zayn, jak długo Julia może być jeszcze w śpiączce ? O ile się nie mylę, jest już miesiąc, prawda ? - spytała kobieta.
- Tak, prawie miesiąc. Nie wiem, nikt tego nie wie. Ja wierzę, że się obudzi i będziemy razem. Chłopaki mi pomagają jakoś przetrwać ten czas, kiedy nie ma jej przy mnie.
Dalej było już gładko, bo skończył się temat o Julii. Kobieta zadała nam jeszcze parę pytań, a ja byłem z siebie i chłopaków dumny, bo wiedziałem, że nie będzie łatwo. Kiedy wyszliśmy ze studnia, pojechaliśmy prosto do domu, bo każdy z nas nie dość, że był głodny, to zmęczony.
- Co jemy ? - spytałem siadając przy blacie.
- Co sobie zrobisz. - powiedział Niall, wyciągając jakieś rzeczy z lodówki.
- Będziesz coś jeszcze ode mnie chciał. - powiedziałem, zabierając się za przygotowanie sobie posiłku.
Tak, zrobię sobie naleśniki. Zjem i pojadę do Julki, taki był mój plan. Kiedy mieszałem wszystkie składniki  w misce, usłyszałem dźwięk mojej komórki.
- Harry, podasz mi telefon ? - spytałem.
- Zayn, Bozia rączek nie dała ? - odpowiedział mi.
- Debil. - powiedziałem wycierając ręce.
Poszedłem do salonu i odebrałem telefon. Była to mama Julii, ale mówiła tak szybko, płakała i nie byłem wstanie nic zrozumieć.
- Niech pani się uspokoi i mówi powoli. - powiedziałem.
- Zayn, Julka się obudziła ! Obudziła się słyszysz ?! Moje dziecko się w końcu obudziło !
Kiedy to usłyszałem, szybko się rozłączyłem, a łzy mimo woli spływały po moim policzku. Ubierałem w pośpiechu buty, kiedy chłopaki stanęli przede mną patrząc się jak na jakiegoś idiotę.
- Co ty robisz ? - spytał Lou.
- Julia się obudziła. - powiedziałem, to tak, że pewnie nie zrozumieli, dlatego Niall spytał :
- Co ?
- No kurwa Julia się obudziła ! - krzyknąłem i wybiegłem z domu.
Z tej racji, że do szpitala nie mieliśmy daleko, postanowiłem iść, a raczej biec pieszo. Nie zwracałem uwagi na samochody, które ciągle na mnie trąbiły. W głowie słyszałem tylko jedno zdanie  : Julia się obudziła. W reszcie dotarłem do celu. Wbiegłem do windy, naciskając guzik na 4 piętro. Wydawało mi się, że ta winda jedzie wieczność. Wreszcie stanęła, a ja wypadłem z niej jak jakiś szaleniec. Przed salą zobaczyłem mamę Julii, która nadal płakała, ale tym razem były to łzy szczęścia.
- Można tam wejść ? - spytałem zdyszany.
- Nie, robią jej jakieś badania. Musimy czekać. - odpowiedziała mi kobieta.
Podszedłem pod szklane drzwi, trochę ze strachem. Leżała tam, ale jej oczy były otwarte. Tak bardzo brakowało mi widoku tych szerokich, niebieskich pereł. Zauważyła mnie, a ja się do niej uśmiechnąłem. Popatrzyła na mnie, analizując każdą rysę mojej twarzy. Wreszcie także się uśmiechnęła, a ja już pozwoliłem moim łzom swobodnie spływać po policzkach. Po chwili, na korytarzu usłyszałem wielki huk. Odwróciłem się i tak samo jak miesiąc temu, zobaczyłem biegnących do mnie chłopaków. Tym razem na ich twarzy nie widziałem współczucia, ale szczęście.
- Co jest ? Gdzie ona jest ?
- Wszystko z nią ok ?
- Pamięta nas  ?
Zadawali pytania, a ja nie umiałem im jeszcze na nie odpowiedzieć. Chwilę później, dotarła do nas także Olivia.
- Cześć. - powiedziała przytulając się do każdego z nas.
Czułem, że wszystko się układa. Może teraz życie pozwoli nam wreszcie cieszyć się sobą ?
___________________________________________________________________________
Co się dzieje ? Pod ostatnim rozdziałem tylko 2 komentarze :C

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 50.

                                                             -Z perspektywy Olivii-

Stałam przed szklaną ścianą, wpatrując się w śpiącą Julkę. Wiem, że już  to mówiłam, ale ona na prawdę wyglądała jakby spała, ale zaraz miała się obudzić. Nie wyobrażałam sobie, że ona mogłaby się nie obudzić. Po prostu w to nie wierzyłam. Odwróciłam głowę w stronę drzwi na oddział i zobaczyłam tam Zayna. Biegł w moją stronę. 
- Jak ona się czuje ? Co z nią ? - powiedział. 
- Ona jest w śpiączce. - odpowiedziałam jakby bez emocji. 
- Jak, jak to się stało ? - spojrzał na mnie. 
- To jest teraz najmniej ważne. Idź do niej. - popchnęłam chłopaka w stronę drzwi. 
                                                       - Z perspektywy Zayna-
Olivia popchnęła mnie w stronę wielkich szklanych drzwi. Przeszedłem przez nie, a jej mama się odwróciła. Była w szoku, że mnie widzi. Pewnie, gdyby była sprawna psychicznie, rzuciła by się na mnie, krzycząc, co ja zrobiłem jej córce. Jednak ona tylko spojrzała na mnie i wyszła zostawiając mnie i Julkę samych. Usiadłem na krześle, łapiąc dziewczynę za rękę. Nic.. Zero reakcji. Łza spłynęła mi po policzku, a ja nie byłem wstanie jej powstrzymać i może nawet nie chciałem tego robić. Powiedziałem : 
- Kochanie, może mnie słyszysz. Proszę, obudź się. Bądź silna i wiec, że ja na ciebie czekam. Nie zostawiaj mnie.. Musisz się obudzić, słyszysz ? Musisz.. 
Mówiłem z nadzieją, że dziewczyna mnie usłyszy. Tak bardzo bałem się, że ją stracę. Życie coraz bardziej jest dla nas okrutne. Dlaczego.. Dlaczego do jasnej cholery to wszystko spotyka Julię ? 
Siedziałem dalej, bijąc się z własnymi myślami. Usłyszałem, że szklane drzwi się rozsuwają. Odwróciłem się i zobaczyłem chłopaków. 
- Co wy tu robicie ?  A jutrzejszy koncert ? Jak tu przylecieliście, przecież nie było już biletów.. - powiedziałem.
- Przylecieliśmy naszym prywaciarzem do przyjaciela, który nas potrzebuje. Koncert został przeniesiony do czasu, aż wszystko będzie w porządku. I z tobą i z Julią. - powiedział Harry.
- Ale ze mną jest wszystko w porządku. A koncert może się już nigdy nie odbyć.. - powiedziałem spoglądając na Julię. 
- Jak to ? - dopytywał się Liam.
- Ona jest w śpiączce.. Może się już nie obudzić, teraz rozumiesz ? - powiedziałem ze łzami w oczach. 
- Zayn, wszystko będzie dobrze. Tyle razem przeszliście i to przetrwacie. Ona jest silna i na pewno da sobie radę. - pocieszał mnie Louis. 
- Gdzie Niall ? - spytałem rozglądając się po sali. 
- Pojechał odwieść mamę Julii i Olivię do domu. Pewnie tam zostanie. - odpowiedział mi Harry. 
W tej chwili do sali wszedł lekarz. 
- Proszę stąd wyjść. Musimy zrobić pewne  badania. - oznajmił nam , wskazując ręką drzwi. 
- Ale.. Ja muszę zostać. A co jak się obudzi ? - powiedziałem z nadzieją. 
- Nie może pan siedzieć przy niej całą noc, niech pan jedzie do domu, prześpi się. Nie wiadomo, kiedy pańska dziewczyna się obudzi, a pan jest pewnie zmęczony podróżą. 
- Nie jestem zmęczony. - powiedziałem.
- Zayn, daj spokój. Chodź. - złapał mnie za ramię Harry. 
Podszedłem pod łóżko Julii i pocałowałem ją w usta. Spojrzałem na nią i wyszedłem z resztą. Wsiedliśmy do samochodu, jadąc do jakiegoś hotelu. W wszystko mi jedno, gdzie miałbym spać, byle było by to miejsce jak najbliżej Julii.
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.. - usiłował mnie przekonać Lou.
Nie odpowiedziałem nic, tylko kiedy byliśmy na miejscu, ja wysiadłem z samochodu i po prostu ruszyłem do hotelu. Kiedy już załatwiliśmy wszystkie formalności, rozeszliśmy się każdy do swoich pokoi. Rzuciłem torbę na łóżko i poszedłem pod prysznic. Woda lała się prosto na moją twarz, ale właśnie tego chyba chciałem. Stałem tak jakiś czas, aż stwierdziłem, że faktycznie jestem trochę zmęczony. Wyszedłem z łazienki i położyłem się spać licząc, że jak jutro się obudzę to wszystko będzie w porządku. Wszystko będzie jak dawniej..
Julia. 

Tyle razy ocierałam się o śmierć. Tyle razy.. Wierzyłam, że w końcu wszystko się ułoży, a ja nareszcie będę szczęśliwa jak dawnej. Mieli rację. Na prawdę wszystko słyszałam. Olivia, mama.. ale kogoś mi brakowało- Zayna. Po jakimś czasie i on się zjawił, a to wszystko pewnie za sprawą Olivii. Usłyszałam jak siadał na krześle, a potem poczułam jak łapie mnie za rękę. 
Kochanie, może mnie słyszysz. Proszę, obudź się. Bądź silna i wiec, że ja na ciebie czekam. Nie zostawiaj mnie.. Musisz się obudzić, słyszysz ? Musisz.. 
Chciałam się obudzić. Na prawdę tego chciałam, ale czułam, jakby mnie coś blokowało. Wiem, że to może wydawać się na prawdę dziwne, ale tak było. Wszystko słyszałam, wszystko czułam.Wszystko..
____________________________________________________________________________--

Wiem, że teraz  możecie powiedzieć, że za bardzo rozwinęłam akcje, że Julia ciągle ma wypadki. Po prostu ja chciałam, żeby tak było. Musi coś być źle, żeby potem był happy end prawda ? :) Jutro postaram się dodać xx
http://nie-spelnione-obietnice.blogspot.com/2013/04/012.html
Proszę wbijać i komentować. Jest to dla mnie na prawdę ważne ! Proooooooooooooszę.